- Jeśli chcesz. - uśmiechnęłam się.
Cieszyłam się że to zaproponował. Nienawidzę tam siedzieć, wśród tych napalonych oblechów. Gdyby nie psychiczny szef już dawno bym tam nie pracowała. Po prostu się boję. Na szczęście jestem tam tylko raz lub dwa razy w tygodniu.
- To o której zaczynasz? - spytał.
- O 23. - odpowiedziałam. - Postawie ci za towarzystwo piwo, czy co tam będziesz chciał. - uśmiechnęłam się. - A jak nie pijesz, to wymyślę coś innego. - dodałam.
Ashton?
niedziela, 5 czerwca 2016
Od Ashton'a C.D Ashlynn
- Wszystko w porządku? -spytałem widząc reakcję dziewczyny na dźwięk syren- Przecież nie jadą po ciebie.
- Tak w porządku... -odparła biorąc kolejny łyk.
- No dobra... -mruknąłem i chcąc zmienić temat spytałem- Pracujesz?
- No wiesz, nieco tańczę, nieco śpiewam....Do tego dorabiam w klubie i jestem wolontariuszką w schronisku
- Naprawdę? Pracujesz w klubie?
- Tak -odparła niechętnie
- Nie lubisz tej pracy? -spytałem widząc, że jej wyraz twarzy nagle spochmurniał.
- Nie za bardzo.
- To może wpadnę tam i nieco umilę ci robotę? -zaproponowałem posyłając jej uśmiech
Ashlynn? :3
- Tak w porządku... -odparła biorąc kolejny łyk.
- No dobra... -mruknąłem i chcąc zmienić temat spytałem- Pracujesz?
- No wiesz, nieco tańczę, nieco śpiewam....Do tego dorabiam w klubie i jestem wolontariuszką w schronisku
- Naprawdę? Pracujesz w klubie?
- Tak -odparła niechętnie
- Nie lubisz tej pracy? -spytałem widząc, że jej wyraz twarzy nagle spochmurniał.
- Nie za bardzo.
- To może wpadnę tam i nieco umilę ci robotę? -zaproponowałem posyłając jej uśmiech
Ashlynn? :3
Etykiety:
Ashton
sobota, 4 czerwca 2016
Od Ashton'a C.D Eve
- I za to mnie kochasz -dodałem czochrając siostrę po włosach w taki sposób jak to robią 'starsi bracia'
- Dobra, dobra. Lepiej gadaj co to za ludzie -odparła poprawiając sobie fryzurę.
- A tacy tam....kumple z piaskownicy -machnąłem ręką
Ruszyłem przed siebie dość wolnym krokiem tak by Eve mogła mnie dogonić. Już po chwili szliśmy równym krokiem omijając innych przechodniów.
- Kumple z piaskownicy? -powtórzyła zaskoczona- Byli starsi od ciebie. Gdy ty bawiłeś się na placu zabaw oni już pewnie zaczynali przemycać narkotyki.
- Skąd pomysł, że narkotyki?
- Na takich wyglądali.
- To cię zaskoczę -powiedziałem- Przemycają ludzi. Szukali jakiejś szurniętej laski do roli sprzątaczki w gdzieś za granicą więc im ciebie poleciłem -zaśmiałem się.
Oczywiście, że nie była to prawda. Przecież nie mam zamiaru mieszać Eve w moje sprawy.
Eve? <Musiałaś mnie wsadzić w łapy gangsterów, co? XD>
- Dobra, dobra. Lepiej gadaj co to za ludzie -odparła poprawiając sobie fryzurę.
- A tacy tam....kumple z piaskownicy -machnąłem ręką
Ruszyłem przed siebie dość wolnym krokiem tak by Eve mogła mnie dogonić. Już po chwili szliśmy równym krokiem omijając innych przechodniów.
- Kumple z piaskownicy? -powtórzyła zaskoczona- Byli starsi od ciebie. Gdy ty bawiłeś się na placu zabaw oni już pewnie zaczynali przemycać narkotyki.
- Skąd pomysł, że narkotyki?
- Na takich wyglądali.
- To cię zaskoczę -powiedziałem- Przemycają ludzi. Szukali jakiejś szurniętej laski do roli sprzątaczki w gdzieś za granicą więc im ciebie poleciłem -zaśmiałem się.
Oczywiście, że nie była to prawda. Przecież nie mam zamiaru mieszać Eve w moje sprawy.
Eve? <Musiałaś mnie wsadzić w łapy gangsterów, co? XD>
Etykiety:
Ashton
Od Eve'r
Obudziło mnie głośne szczekanie Nerego, który stał przy oknie i wyglądał za niego. Leniwie podniosłam się na łokcie, by mieć szerszy widok. Nie przytomnym głosem powiedziałam do psa.
- Nero... cicho bądź... - wymamrotałam nie zrozumiale. Pies spojrzał się tylko na mnie, swoimi rozumnymi oczami. Potem znowu skierował wzrok w stronę okna. Szczekanie zmieniło się w groźne warczenie. Dłużej nie wytrzymując tego dźwięku, wstałam z łóżka, podchodząc do oka i lekko rozchylając żaluzję, by zobaczyć na co szczekał Neron. Przed moim domem stało czarne auto, które dobrze znałam. Wyszedł z niego dorosły mężczyzna, mający kwiaty w ręku. Gdy zobaczył moją twarz w oknie, posłał mi zalotny uśmiech. Teraz odsłoniłam się cała i pokazałam mu środkowego palca, po czym znowu zasłoniłam żaluzje. Poszłam do drzwi, otwierając je a zastałam tam mężczyznę który od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju. Miał jakieś z 35 lat, i podobno był szanowany, lecz był upierdliwy i jego łapy strasznie się do mnie kleiły. Zresztą nie miałam zamiaru w wieku 19 lat, mieć już 3 dzieci. Nie zdążył się nawet przywitać, gdy przerwałam mu w połowie wyrazu.
- Nero, obcy - powiedziałam tylko do psa, który stał obok mnie. Odpowiedział mi warknięciem i skoczył bez zastanowienia na faceta. Na chwilę zamknęłam drzwi, słysząc szczekanie i warczenie psa. Mieszało się to z dźwiękiem jęczenia mężczyzny i rozrywania ubrań. Wpuściłam psa do domu, widząc jednocześnie jak czarne auto odjeżdża. Poszłam się ubrać po czym, wyszłam z Nerem na spacer. Poszłam do parku, gdzie zastałam mojego starszego brata. Jednak otaczało go trzech napakowanych kolesi, którzy raczej nie byli nastawieni pokojowo. Podeszłam bliżej, lecz tak by mnie nie słyszeli. Usłyszałam tylko zaniepokojony śmiech mojego brata.
- No, ale panowie... ja naprawdę nie szukam kłopotów - zaśmiał się lekko, drapiąc się niewinnie w tył głowy. Podeszłam do nich, pukając lekko jednego z kolesi w bark. Ten odwrócił się do mnie i już miał zabluźnić gdy uświadomił sobie że stoi przed nim teraz kobieta.
- To twoja laska młody? - zapytał się mojego brata. Zmarszczyłam brwi, zerkając na Ashton'a.
- Nie...to moja młodsza o rok siostra - musiał podkreślić, że młodsza bo by chory był. Uśmiechnęłam się do mężczyzny, który od razu sięgnął dłoni do mnie. Lecz gdy poczułam na sobie jego dłoń, zamachnęłam się i przypakowałam mu prawego sierpowego, jednocześnie słysząc chrupot chrząstki nosa, łamiąc mu go. Ash, szybko uderzył stojącego obok niego a Nero skoczył na trzeciego. Gdy tamci zwijali się z bólu, nam udało się zwiać. Nero biegł za nami, ubezpieczając nas. Gdy wybiegliśmy z parku, i byliśmy już na ulicy, krzyknęłam na niego.
- A tamci to kto to był?! - wybuchnęłam na niego. - A gdyby ci coś robili!? - wrzasnęłam. On tylko zrobił niewinny wyraz twarzy i zaśmiał się uroczo. Zawsze uważałam że jest stuknięty, ale...
- Wariat jesteś - powiedziałam do niego, mimo woli się uśmiechając lekko.
Ashton bracie? W co ty się pakujesz? xD
- Nero... cicho bądź... - wymamrotałam nie zrozumiale. Pies spojrzał się tylko na mnie, swoimi rozumnymi oczami. Potem znowu skierował wzrok w stronę okna. Szczekanie zmieniło się w groźne warczenie. Dłużej nie wytrzymując tego dźwięku, wstałam z łóżka, podchodząc do oka i lekko rozchylając żaluzję, by zobaczyć na co szczekał Neron. Przed moim domem stało czarne auto, które dobrze znałam. Wyszedł z niego dorosły mężczyzna, mający kwiaty w ręku. Gdy zobaczył moją twarz w oknie, posłał mi zalotny uśmiech. Teraz odsłoniłam się cała i pokazałam mu środkowego palca, po czym znowu zasłoniłam żaluzje. Poszłam do drzwi, otwierając je a zastałam tam mężczyznę który od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju. Miał jakieś z 35 lat, i podobno był szanowany, lecz był upierdliwy i jego łapy strasznie się do mnie kleiły. Zresztą nie miałam zamiaru w wieku 19 lat, mieć już 3 dzieci. Nie zdążył się nawet przywitać, gdy przerwałam mu w połowie wyrazu.
- Nero, obcy - powiedziałam tylko do psa, który stał obok mnie. Odpowiedział mi warknięciem i skoczył bez zastanowienia na faceta. Na chwilę zamknęłam drzwi, słysząc szczekanie i warczenie psa. Mieszało się to z dźwiękiem jęczenia mężczyzny i rozrywania ubrań. Wpuściłam psa do domu, widząc jednocześnie jak czarne auto odjeżdża. Poszłam się ubrać po czym, wyszłam z Nerem na spacer. Poszłam do parku, gdzie zastałam mojego starszego brata. Jednak otaczało go trzech napakowanych kolesi, którzy raczej nie byli nastawieni pokojowo. Podeszłam bliżej, lecz tak by mnie nie słyszeli. Usłyszałam tylko zaniepokojony śmiech mojego brata.
- No, ale panowie... ja naprawdę nie szukam kłopotów - zaśmiał się lekko, drapiąc się niewinnie w tył głowy. Podeszłam do nich, pukając lekko jednego z kolesi w bark. Ten odwrócił się do mnie i już miał zabluźnić gdy uświadomił sobie że stoi przed nim teraz kobieta.
- To twoja laska młody? - zapytał się mojego brata. Zmarszczyłam brwi, zerkając na Ashton'a.
- Nie...to moja młodsza o rok siostra - musiał podkreślić, że młodsza bo by chory był. Uśmiechnęłam się do mężczyzny, który od razu sięgnął dłoni do mnie. Lecz gdy poczułam na sobie jego dłoń, zamachnęłam się i przypakowałam mu prawego sierpowego, jednocześnie słysząc chrupot chrząstki nosa, łamiąc mu go. Ash, szybko uderzył stojącego obok niego a Nero skoczył na trzeciego. Gdy tamci zwijali się z bólu, nam udało się zwiać. Nero biegł za nami, ubezpieczając nas. Gdy wybiegliśmy z parku, i byliśmy już na ulicy, krzyknęłam na niego.
- A tamci to kto to był?! - wybuchnęłam na niego. - A gdyby ci coś robili!? - wrzasnęłam. On tylko zrobił niewinny wyraz twarzy i zaśmiał się uroczo. Zawsze uważałam że jest stuknięty, ale...
- Wariat jesteś - powiedziałam do niego, mimo woli się uśmiechając lekko.
Ashton bracie? W co ty się pakujesz? xD
Etykiety:
Eve
Od Ashlynn c.d Ashtona
Gdy chłopak odwrócił się na chwilę, wykorzystałam moment i zapłaciłam za nas. Gdy ponownie spojrzał na sprzedawczynię, podawała mi już paragon. W końcu odwdzięczyć się trzeba. Usiedliśmy przy stoliku, który znajdywał się w cieniu, wzięłam łyk zimnego napoju. Był całkiem niezły.
- I jak? - spytał.
- Całkiem, całkiem. - uśmiechnęłam się lekko.
- Mówiłem. - odwzajemnił gest.
Kiedy usłyszałam odgłos karetki, wzdrygnęłam się lekko. Jejku, dlaczego, gdy usłyszę syrenę karetki, grzmot w czasie burzy, huk strzału z broni wszystko do mnie wraca? Zamrugałam szybko kilka razy, po czym ukradkiem spojrzałam na chłopaka, który uważnie mi się przyglądał, spojrzałam na niego pytająco.
Ashton?
- I jak? - spytał.
- Całkiem, całkiem. - uśmiechnęłam się lekko.
- Mówiłem. - odwzajemnił gest.
Kiedy usłyszałam odgłos karetki, wzdrygnęłam się lekko. Jejku, dlaczego, gdy usłyszę syrenę karetki, grzmot w czasie burzy, huk strzału z broni wszystko do mnie wraca? Zamrugałam szybko kilka razy, po czym ukradkiem spojrzałam na chłopaka, który uważnie mi się przyglądał, spojrzałam na niego pytająco.
Ashton?
Etykiety:
Ashlynn
Od Ashton'a C.D Ashlynn
- Z chęcią -zaśmiałem się- Ale ty stawiasz
- Jaki dżentelmen -Ashlynn z rozbawieniem przewróciła oczami.
- Chciałaś mi chyba wynagrodzić pomoc? -spytałem- Nie martw się zapłacę za nas.
- Nie martwię się. Uwierz mi, jeszcze stać mnie na szejka.
- Nie wątpię -odparłem jeszcze raz zerkając na pokaźnych rozmiarów zabawkę dla jej psa.
Utrzymanie takiego zwierzaka na pewno nie jest tanie.
- To jak? Jaki wybierasz? -spytałem stając przy budce z chłodnymi napojami.
- Hm...pozwól się zastanowić... -mruknęła spoglądając na listę z wypisanymi smakami szejków.
- To w takim razie dwa truskawkowe -zwróciłem się do sprzedawczyni podając banknot.
Ashlynn spojrzała na mnie z lekką irytacją.
- Nie pożałujesz, uwierz mi -odparłem podając jej kubek- A jakby co mogę przejąć twoją porcję.
Ashlynn?
- Jaki dżentelmen -Ashlynn z rozbawieniem przewróciła oczami.
- Chciałaś mi chyba wynagrodzić pomoc? -spytałem- Nie martw się zapłacę za nas.
- Nie martwię się. Uwierz mi, jeszcze stać mnie na szejka.
- Nie wątpię -odparłem jeszcze raz zerkając na pokaźnych rozmiarów zabawkę dla jej psa.
Utrzymanie takiego zwierzaka na pewno nie jest tanie.
- To jak? Jaki wybierasz? -spytałem stając przy budce z chłodnymi napojami.
- Hm...pozwól się zastanowić... -mruknęła spoglądając na listę z wypisanymi smakami szejków.
- To w takim razie dwa truskawkowe -zwróciłem się do sprzedawczyni podając banknot.
Ashlynn spojrzała na mnie z lekką irytacją.
- Nie pożałujesz, uwierz mi -odparłem podając jej kubek- A jakby co mogę przejąć twoją porcję.
Ashlynn?
Etykiety:
Ashton
piątek, 3 czerwca 2016
Od Ashlynn c.d Ashtona
Zaśmiałam się lekko.
- No dobrze. Więc jak mój ochroniarz się nazywa? - uśmiechnęłam się.
- Ashton. - wyciągnął w moją stronę rękę.
- Ashlynn. - zrobiłam to samo.
Ruszyliśmy wzdłuż ulicy, było na tyle tłoczno, że czasem musiałam schodzić na ulicę, żeby przejść. Jakoś nigdy nie umiałam wpychać się w tłum. Doszliśmy do zoologa, chwyciłam klamkę i miałam już otwierać drzwi, kiedy chłopak mnie wyprzedził, uśmiechnęłam się lekko i weszłam do środka.
- To, czego szukamy? - spytał.
- Głównie karmy, no i jakiejś zabawki. - odpowiedziałam.
Chłopak skinął głową i ruszył przodem a ja za nim. Wzięłam ulubioną karmę Oza i wybrałam mu zabawkę.
- Chyba dużego masz tego przyjaciela. - stwierdził po grubości zabawki.
- Beauceron. - spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się delikatnie i zgarnęłam z pułki kostki cukru dla Keylan.
Poszliśmy do kasy, zapłaciłam i wyszliśmy.
- Jakoś muszę ci podziękować za bycie moim wspaniałym ochroniarzem. - stwierdziłam. - Sorbet, szejk? - zaproponowałam.
Ashton, ochroniarzu?
- No dobrze. Więc jak mój ochroniarz się nazywa? - uśmiechnęłam się.
- Ashton. - wyciągnął w moją stronę rękę.
- Ashlynn. - zrobiłam to samo.
Ruszyliśmy wzdłuż ulicy, było na tyle tłoczno, że czasem musiałam schodzić na ulicę, żeby przejść. Jakoś nigdy nie umiałam wpychać się w tłum. Doszliśmy do zoologa, chwyciłam klamkę i miałam już otwierać drzwi, kiedy chłopak mnie wyprzedził, uśmiechnęłam się lekko i weszłam do środka.
- To, czego szukamy? - spytał.
- Głównie karmy, no i jakiejś zabawki. - odpowiedziałam.
Chłopak skinął głową i ruszył przodem a ja za nim. Wzięłam ulubioną karmę Oza i wybrałam mu zabawkę.
- Chyba dużego masz tego przyjaciela. - stwierdził po grubości zabawki.
- Beauceron. - spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się delikatnie i zgarnęłam z pułki kostki cukru dla Keylan.
Poszliśmy do kasy, zapłaciłam i wyszliśmy.
- Jakoś muszę ci podziękować za bycie moim wspaniałym ochroniarzem. - stwierdziłam. - Sorbet, szejk? - zaproponowałam.
Ashton, ochroniarzu?
Etykiety:
Ashlynn
Od Ashton'a C.D Ashlynn
- Spokojnie to tylko ja -zaśmiałem się widząc jak pod wpływem mojego dotyku dziewczyna zadrżała- W porządku?
- Tak, jest okey -odparła.
Podążyłem za jej wzrokiem. Wpatrywała się w drzwi tego sklepu, z którego przed chwilą wyszła. Chyba wypatrywała tego zboczeńca....
- Raczej już się do ciebie nie zbliży -powiedziałem.
- Dzięki, za pomoc -uśmiechnęła się, chyba po raz pierwszy odkąd ją zobaczyłem- Teraz muszę lecieć na drugi koniec przecznicy do innego zoologicznego.
- Wiesz mogę ci potowarzyszyć -zaproponowałem- W roli takiego prywatnego ochroniarza.
Ashlynn?
- Tak, jest okey -odparła.
Podążyłem za jej wzrokiem. Wpatrywała się w drzwi tego sklepu, z którego przed chwilą wyszła. Chyba wypatrywała tego zboczeńca....
- Raczej już się do ciebie nie zbliży -powiedziałem.
- Dzięki, za pomoc -uśmiechnęła się, chyba po raz pierwszy odkąd ją zobaczyłem- Teraz muszę lecieć na drugi koniec przecznicy do innego zoologicznego.
- Wiesz mogę ci potowarzyszyć -zaproponowałem- W roli takiego prywatnego ochroniarza.
Ashlynn?
Etykiety:
Ashton
czwartek, 2 czerwca 2016
Od Ashlynn do Ashtona
Znów obudził mnie ten sam koszmar, obudziłam się z krzykiem a poduszka, była lekko mokra od płaczu. Westchnęłam głęboko, starając się uregulować oddech i przetarłam oczy. Rozejrzałam się dookoła, Oz przyglądał mi się uważnie, spojrzałam na zegarek, była dopiero piąta rano. Niechętnie ponownie położyłam się, okryłam kołdrą i przytuliłam do Oasisa. Niestety nie udało mi się zasnąć, w sumie, spodziewałam się tego. [...] Weszłam do łazienki, wzięłam zimny prysznic, wyszczotkowałam zęby i ubrałam się. Zjadłam płatki, po czym wyszłam z domu, musiałam kupić karmę dla Oza. [...] Stałam przed półką z zabawkami, zastanawiając się co mu kupić. Zawsze uwielbiał, jak przynosiłam mu jakieś niespodzianki. Nagle podszedł do mnie sprzedawca.
- Pomóc w czymś? - spytał.
- Nie, dziękuję. - odpowiedziałam i ponownie przeniosłam wzrok na zabawki.
- Na pewno? Widzę, że jesteś niezdecydowana. - położył mi dłonie na biodrach i przysunął się niebezpiecznie blisko.
Szybko odsunęłam się od niego, chciałam już odejść, kiedy złapał mnie mocno za nadgarstek, syknęłam z bólu. Uśmiechnął się zalotnie z zaciśniętymi zębami. Nagle jakiś chłopak za nami chrząknął. Wysoki blondyn.
- Jakiś problem? - spojrzał pewnie na sprzedawcę.
- Nie wtrącaj się gówniarzu. - stwierdził, poluźnił jednak uścisk.
Udało mi się mu wyrwać.
- Dzięki. - mruknęłam do chłopaka, po czym wyszłam ze sklepu.
Ja pierniczę, dlaczego ja zawsze mam takiego pecha? Trudno, pójdę do innego zoologa, gdzie nie będą mnie napastować. Fuj. On był tam sam, całe szczęście, że był tamten chłopak. Nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu, bałam się, że to znowu będzie on. Gwałtownie odwróciłam się i odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że był to tamten blondyn.
Ashton?
- Pomóc w czymś? - spytał.
- Nie, dziękuję. - odpowiedziałam i ponownie przeniosłam wzrok na zabawki.
- Na pewno? Widzę, że jesteś niezdecydowana. - położył mi dłonie na biodrach i przysunął się niebezpiecznie blisko.
Szybko odsunęłam się od niego, chciałam już odejść, kiedy złapał mnie mocno za nadgarstek, syknęłam z bólu. Uśmiechnął się zalotnie z zaciśniętymi zębami. Nagle jakiś chłopak za nami chrząknął. Wysoki blondyn.
- Jakiś problem? - spojrzał pewnie na sprzedawcę.
- Nie wtrącaj się gówniarzu. - stwierdził, poluźnił jednak uścisk.
Udało mi się mu wyrwać.
- Dzięki. - mruknęłam do chłopaka, po czym wyszłam ze sklepu.
Ja pierniczę, dlaczego ja zawsze mam takiego pecha? Trudno, pójdę do innego zoologa, gdzie nie będą mnie napastować. Fuj. On był tam sam, całe szczęście, że był tamten chłopak. Nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu, bałam się, że to znowu będzie on. Gwałtownie odwróciłam się i odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że był to tamten blondyn.
Ashton?
Etykiety:
Ashlynn
Ashton Hemmings
"Rzuć mnie wilkom na pożarcie. Wrócę dowodząc watahą."

Imię: Ashton
Nazwisko: Hemmings
Przezwisko: Ash, Hemmo
Wiek: 19 lat
Płeć: Mężczyzna
Pochodzenie: Australia, Sydney
Zawód: Tatuażysta, gitarzysta i wokalista. W przyszłości zapewne czeka go jeszcze praca w firmie ojca.
Głos: Sam Hunt
Aparycja: Ash to wysoki chłopak, mierzy prawie dwa metry. Jest szczupły ale umięśniony i wysportowany. Skóra lekko opalona, na głowie ciemne blond włosy zazwyczaj rozczochrane. Ma śliczne zielone oczy oraz lekki zarost.
Charakter: Ash to czyste uosobienie szaleństwa. Uwielbia wygłupy, żarty i niewinne sprzeczki. Nienawidzi przebywać zamknięty sam w czterech ścianach. Niemal nigdy nie ma go w domu, więc jeśli masz jakąś sprawę szukaj go wszędzie indziej ale nie tam. Najczęściej przebywa w lesie bądź innym zakątku pełnym stawów, trawy i drzew. Kocha naturę i zwierzęta. Na pierwszy rzut oka chłopak wydaje się być tajemniczy. Tak poniekąd jest. Jak każdy normalny człowiek skrywa pewne sekrety, które nigdy nie ujrzą światła dziennego. Jeśli chodzi o inne cechy określające tego wariata to na pewno należy wyliczyć upartość oraz wierność. Nigdy nie zostawi przyjaciela w potrzebie. Potrafi być chamski i agresywny, nie zawaha się uderzyć nikogo, po za przyjaciółmi. Oraz dziewczynami. Bądź co bądź Ashton nie należy to damskich bokserów. Jest dobrym obserwatorem, sprytny, ciekawski.
Partner: Szuka
Rodzina: Matka nie żyje. Zmarła gdy Ash miał 5 lat. Do piętnastego roku życia mieszkał z ojcem. Szybko się jednak wyprowadził, gdyż miał dość takiego życia. Ojciec ciągle go krytykował, cokolwiek chłopak robił było źle....Jest szefem pewnej firmy, che ją w przyszłości przekazać synowi i nie przyjmuje do wiadomości, że Hemmo tego nie chce. Po za tym ma starszego brata Tiago oraz młodszą siostrę Ever.
Zainteresowania: Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że Ashton to chłopak o szerokiej gamie zainteresowań. Pasjonuje się muzyką (głównie rock, rap i hip-hop), gra na gitarze oraz perkusji a także śpiewa. Ma przepiękny głos. Tańczy też taniec nowoczesny oraz hip-hop. Uwielbia sporty, szczególnie piłkę nożną, biegi oraz wyścigi motocyklów. Świetnie rysuje, zazwyczaj tworzy obrazki ołówkiem na kartce lub zwykłe graffiti na murach.
Inne: 1
*Jego motor i gitara to świętość - bez pozwolenia radzę nie dotykać,
*Nienawidzi orzechów, ani innych rzeczy w których skład wchodzą te małe przekleństwa,
Kontakt: anka0120
Zwierzę:
SERB

FOXI

Etykiety:
Ashton
Eve Blodvey
"Z prądem płyną tylko zdechłe ryby"
Imię: Jej imię nikomu raczej trudności w zapamiętaniu nie sprawia, choć jest to imię ogólnie nie spotykane; Eve, po prostu Eve.
Nazwisko: Blodwey.
Przezwisko: Spotykała się z różnorodnymi nazwami na jej temat, lecz od niedawna przylgnęła do niej nazwa: Kasai, co w języku japońskim oznacza tyle co "Ogień".
Wiek: Przeżyła z 18 wiosen.
Płeć: Reprezentuje płeć piękną, kobieta.
Pochodzenie: Urodziła się w Japonii, w stolicy. Jednak w wieku lat 7 przeprowadziła się tutaj.
Zawód: Jest barmanką w jednym z dość znanym i szanowanym klubie, choć nie ukrywajmy, praca tam działa jej wyjątkowo na nerwy. Czasami gdy zabraknie wokalistki, ona ją zastępuje, co zdarza się także nie zwykle często gdyż ta irytująco często nie pojawia się w pracy.
Głos: Unterdale
Aparycja: Kobieta o powabnym wyglądzie o pewnej postawie ciała. Wysoka, mierząca około 175,5 cm wzrostu. Cera raczej jest blada, choć zdarza się jej opalić, lecz z oporem. Niebieskie oczy, bacznie obserwują otoczenie i każdy ruch, każdego człowieka, dokładnie analizują. Są niczym wieczorne niebo, na którym pojawiły się burzowe chmury, a gęste długie rzęsy, miotają z pod nich pioruny. Włosy kiedyś sięgające prawie do pasa, zostały obcięte na radykalnie krótko, sięgając jej zaledwie ramion. Mają kolor wieczornego nieba, otaczającego zachodzące słońce, ognisty, lecz i zarazem miodowy, delikatny odcień. Usta pełne, delikatne jakby stworzone do całowania, choć ich posiadaczka wyraźnie temu zaprzecza. Wyraz jej twarzy jej opanowany, lecz ma piękny uśmiech, którym obdarowuje tylko wybrane osoby. Gdy się uśmiecha, można zauważyć delikatne dołeczki po bokach, które dodają jej uroku. Jest bardzo wysportowana, przez co nie obce jej różnorodne sporty. Od trzech lat trenuje parkur miejski, który idzie jej naprawdę dobrze. A od wieku 7 lat, zaczęła trenować koszykówkę. Pomaga jej także wyjątkowa szybkość i zwinność, którą się odznacza w znacznej mierze.
Charakter: Eve jest osobą, nie typową, która przedstawia typowy 'kobiecy honor'. Dobrze wie, ile jest warta, więc nie daje sobą pomiatać czy słuchać obelgi skierowanych w jej stronę. Ma zbudowaną samoocenę, dzięki temu potrafi przeciwstawić się nawet silniejszym od niej samej. Często w swojej obronie wykorzystuje grę słów, a dzięki swojej wyjątkowej inteligencji i sprytowi, zawsze wygrywa słowną potyczkę. Dzięki temu, jest w pewnej mierze szanowana, choć ma dość wielu wrogów. Nie znosi kobiet, które użalają się tylko nas sobą, nic nie robiąc, oczekując od świata, że będzie im współczuł. Osobiście, nie znosi gdy ktoś jej współczuję, lub pomaga. Samą pomoc uważa, za przejaw litości, której nienawidzi. Osoba, inteligentną, ale i zarazem nie bezpieczna przez swój logiczny umysł. Myśli bardzo szybko i zdecydowanie, a jej decyzję zawsze są dobre, choć wymyślne na poczekaniu (zawsze wszystko obmyśla na poczekaniu, nigdy nic nie planuje). Same jej działania są bardzo starannie obmyślane. Co niektórych lekko przeraża. Przez swoją nie zaprzeczaną charyzmę i urok osobisty, można by rzec bez ogródek, że jest to osoba na pierwszy rzut oka przyjazna i całkiem normalna. Jednak nieliczni mogą dostrzec, iż rozgniewana stanowi siłę z którą należy się liczyć. Obserwatorka, która nie znosi być w centrum uwagi. Najlepiej się jej obserwuje, przez co potrafi w parę minut zobrazować charakter danego człowieka, przez jego ruchy i zachowania, co jest jej kolejną lekko przerażającą cechą. Mimo wszystko jest kobietą, która bardzo szybko wybucha. Nienawidzi płakać, więc by tego nie robić musi powiedzieć w prost co czuje, nie owijając w bawełnę. Zawsze uważa, że wyraża swoje uczucia wprost. Zawsze gdy coś ją denerwuje, mówi to wprost, przez co rani innych, swoją szczerością, przez co ma lekkie (naprawdę minimalne) poczucie winy. Nie jest zapatrzona w siebie, a o siebie samą...dba czy nie dba? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Ona sama często stwierdza otwarcie iż nie potrafi współczuć innemu człowiekowi, co może więc spowodować to iż jest w pewnej mierze socjopatą. Kobieta nie zależna, która przedstawia typowy "kobiecy honor".
Partner: Mężczyznę, który zdoła podbić jej serce, będzie szanowała do końca. Eve nie to, że jest wymagająca, lecz żaden mężczyzna nie skradł jej serca. Choć jest także możliwość, że boją się 'kobiecego honoru', który ona obrazuje swoją osobą. Jest otwarta na propozycje, lecz przez to iż często gra niedostępną, przekreśla wszystkie starania danego mężczyzny.
Rodzina:
Matka [Asami] - Japonka. Była osobą, która pomimo ciężkiego charaktery córki, zawsze okazywał jej cierpliwość i ciepło. Eve bardzo dobrze ją wspomina. Niestety zmarła, przez co wyjechała z ojcem z kraju. Oliviera poznała, gdy ten był na wakacjach.
Ojciec [Olivier] - Amerykanin, właśnie w niego wdała się jego córka. Był dla niej żelazną podporą. Mimo iż był realistą, który zawsze sprowadzał młodą Eve na ziemię, jest z nim bardzo zżyta. Wie iż, jest on wymagający. Mimo to kocha go. Jej ojciec miewa się dobrze i od czasu do czasu pojedzie go odwiedzić.
Zainteresowania: Od trzech lat trenuje parkour miejski, który jest jej pobocznym małym hobby. Prawdziwą miłością jest koszykówka, którą kocha. Uwielbia ją i mimo iż, że zaczęła grać w tak młodym wieku, jeszcze się jej nie znudziła. Przez taki długi okres czasu jej nauki i ciągłe treningi stała się praktycznie nie do pokonania, mimo to, kocha ten sport i uważa, że nigdy jej się nie znudzi. Jej małym marzeniem jest iż by znalazła kogoś na podobnym poziomie jak ona, by pograć równy z równym, co uważa za trudne zadanie znaleźć taką osobę. Od czasu do czasu sobie pośpiewa, co jest jej pobocznym zajęciem. Każdy uważa, że ma do tego talent, lecz nie zostawi koszykówki dla śpiewu. Jej drugim silnym zamiłowaniem po koszykówce jest motoryzacja. Jest wielką fanką motorów, choć przede wszystkim ścigaczy. Uwielbia szybką jazdę. Umie sama naprawić w nich wiele rzeczy, nienawidzi gdy musi odstawić swoją kochaną maszynę do mechanika, gdyż nie ufa im i uważa, że jeszcze pogorszą sytuacje. Więc zazwyczaj wszystko naprawia w nich sama.
Inne: Boi się pająków, ma fobie | Uwielbia 'Ptasie Mleczko' | Przez większość ludzi, jest uważana za socjopatę, co stwierdzili niektórzy psycholodzy i inni lekarze z tej dziedziny | Słucha rock'u lecz na uspokojenie słucha post - rock'u | Jej ulubioną marką motocykli (głównie ścigaczy) jest Yamaha | Na motorze uczyła się jeździć w wieku 15 lat, uczył ją ojciec, że względu iż nie chciała czekać na pełnoletność, więc jeździła przez pewien czas nie legalnie bez prawa jazdy, lecz w końcu je zrobiła, zdając jako najlepsza za pierwszym razem
Kontakt: Natka2222
Zwierzę:
NERON
Rottweiler, Nero - Rasa ta jest owiana niechybnie złą opinią. Uważana za skrajnie nie bezpieczną. Typowych psów stróżujących, które są gotowe zabić gdy ktoś wejdzie na ich teren. O tusz nie. Wzorzec ten jest jakże bardzo mylny. Nero, jest idealnym psem tej rasy, która wymaga cierpliwości i czasu właściciela, który musi wychować psa tej rasy. Nero miał okazywane właśnie to od wczesnego czasu. Jego charakter ukształtował się silnie, więc go nic nie ugnie. Jest psem wiernym i odważnym, który za swoją właścicielką skoczył by w ogień, nie patrząc czy się wali lub pali. Jest on zarówno posłuszny lecz i czujny. Bacznie obserwuje ruchy obcego, i każdy zły ruch nowego człowieka ukazuje cichym lecz znaczącym pomrukiem: "Uważaj co robisz", najpewniej by to oznaczało. W jego ciele jest pokłada wielka wytrzymałość i zwinność, co może być nie widoczne przez jego pewną siebie, mocną postawą. Mimo wielkiej energii, którą posiada w sobie, jest on psem nie zwykle spokojnym i opanowanym.
Etykiety:
Eve
środa, 1 czerwca 2016
Ashlynn Carsen
,,Bo jak ktoś cię rani, coś w Tobie pęka. Wszystko jest inne. Już inaczej patrzysz na słońce. Boisz się zaufać komukolwiek. Pojawia się strach przed kolejnym zranieniem. Nie umiesz pokochać na nowo... nie umiesz już żyć.''
Imię: Ashlynn
Nazwisko: Carsen
Przezwisko: Dla przyjaciół Ash
Wiek: 19 lat
Płeć: A czy wygląda na faceta? Oczywiście że kobieta!
Pochodzenie: Wielka Brytania, Londyn
Zawód: Wokalistka, tancerka, czasem niechętnie pracuje w klubie nocnym dodatkowo jest wolontariuszką w schronisku
Głos: Chrissy Costanza
Aparycja: Cechują ją piękne, niebieskie oczy z których wyziera radość harmonizujące z jej cerą. Wyraz jej twarzy mówi nam, że jest to osoba pogodna. Lśniące, miękkie blond włosy. Na jej ustach za dnia gości promienny uśmiech. Szczupła, wysportowana. Ma średni wzrost (Ok. 1.70) niezbyt długie ręce, oraz chude nogi. Głos ma miły, a język, jakim się posługuje, jest zawsze poprawny i delikatny. Nie wyróżnia się niczym specjalnym... może delikatnością.
Charakter: Na pozór zwykła dziewczyna, która niczym szczególnym nie wyróżnia się od innych. Ashlynn jest osobą wyrozumiałą. Słowo "Kocham" ma dla niej duże znaczenie i traktuje te sprawy poważnie. Zawsze jest obok osoby, która ją potrzebuje. Teoretycznie miks trzech osobowości. Pierwsza osobowość to nastawiona przyjaźnie do ludzi, łatwo nawiązująca kontakty dziewczyna. Zawsze szczerze mówi co myśli, nawet jak ma to zaboleć. Nienawidzi braku tolerancji oraz głupoty. Kiedy ktoś zrani, ciężko wybaczyć... nie łatwo wybaczy bliskim osobom, a jeszcze ciężej zapomnieć. Teoretycznie umie wpływać na ludzi by zmienili decyzje (łagodnie - charyzmą, ostro w ostatnim wypadku - skutecznym szantażem, chociaż sama nie daje się szantażować). Gdy uważa że ma rację to kłóci się ile wlezie, ale umie się przyznać do błędu. Nie jest solidarna... zawsze staje po stronie tego komu przyznaje rację. W grupie nie byłaby liderem, ale jest szarą eminencją - osoba która jest szanowana w grupie, ale nie jest liderem, tyle ze lider bardzo liczy się ze zdaniem szarej eminencji. Trzecia osobowość - Wrażliwa. Kiedy jest smutna, przygaszona ciężko z niej wyciągnąć chociaż słówko. Często płacze po nocach. Nie lubi mówić czemu jest smutna bo to pogarsza je humor. Twórcza i oryginalna osóbka. Czuje się po prostu jak jakiś kłębek wełny, który do końca nie może się otworzyć, ma swój tajemniczy świat, i boi się za ufać ludziom. Za bardzo nie chce patrzeć przed siebie, a na siebie jakoś patrzeć nie potrafi. Z jednej strony mała dziewczynka, która snuje wielkie plany na przyszłość, zatracona, z drugiej: dziewczyna dążąca wściekle do celu, poszukująca miłości. I jak tu się można odnaleźć w tym świecie pełnym szaleństw? W końcu nie wie, co przyniesie przyszłość. Problemy muszą się jakoś rozwiązać, a życie powinno się ułożyć, lecz każdy nowy dzień nie może być rutyną. Kiedyś i tak wszystko, co niezwykłe stanie się zwykłym, niecodzienność – codziennością, to takie normalne… Potrafi być szczera do bólu, co czasem przynosi się we znaki, ale nauczyła się z tym żyć. Chciałaby być bardziej pewna siebie, choć nie mam oporu, aby występować publicznie. Ma pełno pomysłów, lubi czasem poszaleć, ale w graniach rozsądku – jest NIE i koniec, tu się kończy granica! Nie należy do typu ludzi, których jedynym życiowym celem jest nie opuścić żadnej wyprzedaży w sklepach. By jednak skłamała, gdyby się nie przyznała, że jej szafa pęka w szwach od coraz to nowszych ubrań! Po prostu dba o siebie. Bardziej obchodzą ją problemy ogólnoświatowe, lecz nie wszyscy pewnie to dostrzegą. Na życie patrzy optymistycznie. To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku.
Partner: Na pewno nie szuka chłopaka, któremu będzie zależało jedynie na współżyciu. Chce mieć się do kogo przytulić, komu wygadać, kto ją pocieszy, będzie kochał całym ją sercem. Ma jednak złe doświadczenie z płcią przeciwną dlatego też ciężko będzie zdobyć jej zaufanie.
Rodzina: Mamy nie zna - zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach, jej ojciec nigdy nie chciał jej wyjaśnić, co się stało. Miała jedynie tatę, którego praktycznie cały czas nie było w domu, wracał po nocach, jeśli w ogóle. Dzieciństwa nie wspomina najlepiej, aby dowiedzieć się, dlaczego musi się przed tobą otworzyć, zaufać ci a uwierzcie mi, nie jest to łatwe.
Zainteresowania: Oczywiście muzyka! Kocha tańczyć i szkicować. Od najmłodszych lat jeździ konno. Jej pasą się zwierzęta, z którymi styczność ma od zawsze, w ich towarzystwie czuje się najpewniej - razem z tatą prowadziła stadninę oraz hodowlę psów rasy doberman. Lubi gotować. Codziennie rano biega, sporty nie są dla niej problemem. Gdy ma odrobinę wolnego czasu lubi sięgnąć po dobrą książkę czy film. Przeróżne sporty.
Pojazd: Kia Sportage, Lamborghini Aventador
- Boi się burzy, ma z nią tragiczne wspomnienia...
- Często płacze po nocach, budzi się z krzykiem
- Nie chce, aby ktoś jej współczuł, brał na litość dlatego też, przy innych ukrywa to, co ją boli
Kontakt: Deane
Kontakt: Deane
Zwierzę:
OASIS
Jest bardzo przewrażliwiony na punkcie swojej opiekunki. Co się dziwić, od małego szkolony był, aby ją chronić. Jej ojciec miał wielu wrogów, a aby trafić go w czuły punkt, musieli skrzywdzić Ash, ten pies wiele razy uratował jej życie. W stosunku do obcych jest nieufny, jeśli nieznajomy nie wykazuje agresji wobec jego pani, on też mu nic nie zrobi. Jeśli jednak podniesiesz na nią rękę, możesz się z nią pożegnać, Oz bez wahania ci ją odgryzie.
KEYLAN

Przede wszystkim, zawsze, ale to zawsze ma w sobie tą iskierkę, chęć do galopu, moc poniesienia. Czasem jest to iskierka widoczna na co drugim kroku, czasem mu się obudzi tylko na długiej prostej w lesie. Różnie. Ale obecna jest zawsze. Jest bardzo odważny i dzielny - nie oznacza to, że nie zdarza mu się spłoszyć czy coś, ale bez zawahania bierze czerwone straszne mury i bez odpustu biegnie aż do samego końca. Wbrew pozorom czasem jest nerwowy, a wręcz niezrównoważony. Ale ma wielkie serce. Poza tym, jest to koń dość ognisty i z reguły temperamentny, w efekcie najczęściej określany jako trudny. Kolejną, rzadko wspominaną cechą tego konia jest jego niesamowita wrażliwość - jest bardzo czuły na emocje, przemoc, na wszystko. Trzeba do niego podchodzić z dużą dozą wyczucia jeździeckiego, zarówno w codziennej obsłudze, jak i w pracy w siodle.

Przede wszystkim, zawsze, ale to zawsze ma w sobie tą iskierkę, chęć do galopu, moc poniesienia. Czasem jest to iskierka widoczna na co drugim kroku, czasem mu się obudzi tylko na długiej prostej w lesie. Różnie. Ale obecna jest zawsze. Jest bardzo odważny i dzielny - nie oznacza to, że nie zdarza mu się spłoszyć czy coś, ale bez zawahania bierze czerwone straszne mury i bez odpustu biegnie aż do samego końca. Wbrew pozorom czasem jest nerwowy, a wręcz niezrównoważony. Ale ma wielkie serce. Poza tym, jest to koń dość ognisty i z reguły temperamentny, w efekcie najczęściej określany jako trudny. Kolejną, rzadko wspominaną cechą tego konia jest jego niesamowita wrażliwość - jest bardzo czuły na emocje, przemoc, na wszystko. Trzeba do niego podchodzić z dużą dozą wyczucia jeździeckiego, zarówno w codziennej obsłudze, jak i w pracy w siodle.
Etykiety:
Ashlynn
Subskrybuj:
Posty (Atom)