- Spokojnie to tylko ja -zaśmiałem się widząc jak pod wpływem mojego dotyku dziewczyna zadrżała- W porządku?
- Tak, jest okey -odparła.
Podążyłem za jej wzrokiem. Wpatrywała się w drzwi tego sklepu, z którego przed chwilą wyszła. Chyba wypatrywała tego zboczeńca....
- Raczej już się do ciebie nie zbliży -powiedziałem.
- Dzięki, za pomoc -uśmiechnęła się, chyba po raz pierwszy odkąd ją zobaczyłem- Teraz muszę lecieć na drugi koniec przecznicy do innego zoologicznego.
- Wiesz mogę ci potowarzyszyć -zaproponowałem- W roli takiego prywatnego ochroniarza.
Ashlynn?