Znów obudził mnie ten sam koszmar, obudziłam się z krzykiem a poduszka, była lekko mokra od płaczu. Westchnęłam głęboko, starając się uregulować oddech i przetarłam oczy. Rozejrzałam się dookoła, Oz przyglądał mi się uważnie, spojrzałam na zegarek, była dopiero piąta rano. Niechętnie ponownie położyłam się, okryłam kołdrą i przytuliłam do Oasisa. Niestety nie udało mi się zasnąć, w sumie, spodziewałam się tego. [...] Weszłam do łazienki, wzięłam zimny prysznic, wyszczotkowałam zęby i ubrałam się. Zjadłam płatki, po czym wyszłam z domu, musiałam kupić karmę dla Oza. [...] Stałam przed półką z zabawkami, zastanawiając się co mu kupić. Zawsze uwielbiał, jak przynosiłam mu jakieś niespodzianki. Nagle podszedł do mnie sprzedawca.
- Pomóc w czymś? - spytał.
- Nie, dziękuję. - odpowiedziałam i ponownie przeniosłam wzrok na zabawki.
- Na pewno? Widzę, że jesteś niezdecydowana. - położył mi dłonie na biodrach i przysunął się niebezpiecznie blisko.
Szybko odsunęłam się od niego, chciałam już odejść, kiedy złapał mnie mocno za nadgarstek, syknęłam z bólu. Uśmiechnął się zalotnie z zaciśniętymi zębami. Nagle jakiś chłopak za nami chrząknął. Wysoki blondyn.
- Jakiś problem? - spojrzał pewnie na sprzedawcę.
- Nie wtrącaj się gówniarzu. - stwierdził, poluźnił jednak uścisk.
Udało mi się mu wyrwać.
- Dzięki. - mruknęłam do chłopaka, po czym wyszłam ze sklepu.
Ja pierniczę, dlaczego ja zawsze mam takiego pecha? Trudno, pójdę do innego zoologa, gdzie nie będą mnie napastować. Fuj. On był tam sam, całe szczęście, że był tamten chłopak. Nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu, bałam się, że to znowu będzie on. Gwałtownie odwróciłam się i odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że był to tamten blondyn.
Ashton?